piątek, 15 sierpnia 2014

Wybór




W dzisiejszym poście chciałabym nakreślić wam moją ocenę na temat publikacji Wybór autorstwa Nicholasa Sparksa –  popularnego amerykańskiego pisarza, autora licznych światowych bestsellerów, takich jak: Jesienna miłośćOstatnia PIOSENKA czy Pamiętnik.

Pomimo że to moje pierwsze zetkniecie z twórczością tego pisarza, słyszałam o nim już wielokrotnie. Między innymi dlatego zdecydowałam się zakupić książkę Wybór

Sparks przedstawia nam historię młodego weterynarza – Travisa. Wspaniałego przyjaciela, pozornego lekkoducha, którego nie interesują poważne związki. Cała sytuacja zmienia się, gdy mężczyzna poznaje nową sąsiadkę – Gabby.  Gabby jest piękną dziewczyną zaangażowaną w pozornie poważny związek. Bohaterka początkowo odrzuca zaloty przystojnego sąsiada, jednak para szybko się zaprzyjaźnia. Czy Gabby będzie  w stanie oprzeć się chemii, która ich do siebie przyciąga?

Nie istnieje coś takiego jak przyjaźń między mężczyzną a kobietą w naszym wieku. To po prostu niemożliwe, chyba że mówisz o kimś, kogo znasz od wielu, wielu lat. Zwłaszcza niemożliwe w przypadku nieznajomych.

Pierwszą rzeczą, o której napiszę, jest to, że zarówno na książce, jak i autorze się zawiodłam. Po tak rozpoznawalnym i zbierającym pozytywne opinie pisarzu spodziewałam się powieści zwalającej z nóg. Książkanapisana jest bardzo schematycznie. Akcja jest przewidywalna i miejscami nudnawa. Gdy czytałam, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że niektóre przedstawione przez autora sytuacje są sztuczne i wymuszone. Poszczególne dialogi wręcz irytowały. Jednak tym, co najbardziej rzuciło mi się w oczy, jest fakt, że autor praktycznie pominął opis relacji, która łączyła Gabby z jej partnerem.  Czytelnik może liczyć na zaledwie kilka opisów postaci oraz rozmów telefonicznych między nimi.

Każde z nich miało świadomość, że siedzi naprzeciwko osoby, która może zmienić bieg życia na zawsze, jeśli nie zachowają ostrożności

Książka składa się z dwóch części. W każdej z nich jeden z bohaterów musi dokonać wyboru, który może całkowicie zmienić jego życie. Na plus autora działa to, że druga część książki jest znacznie ciekawsza. Jednakże w połowie miałam ochotę po prostu książkę odstawić. Cieszę się, że tego nie zrobiłam, ponieważ dopiero w tym miejscu autor zdradza PRZESŁANIE utworu. Porusza ważne tematy, a przede wszystkim pokazuje, jak ciężko dokonać wyboru w obliczu śmierci oraz jak egoistyczna bywa miłość. Niestety, nawet jeśli pomysł na książkę był dobry, jego realizacja pozostawia wiele do życzenia. Myślę, że tego typu historie powinny poruszać uczucia czytelnika – w tej powieści tego zabrakło.
Pomimo że książki nie mogę uznać za bardzo słabą, to po przeczytaniu jej odczuwam pewien niedosyt. Zabrakło mi tego czegoś, co czyni książki wyjątkowymi albo chociaż dobrymi. Myślę jednak, że autorowi dam jeszcze jedną szansę i sięgnę po którąś z jego popularniejszych książek.

poniedziałek, 14 lipca 2014

Delirium



     Czy gdyby miłość była chorobą, 
   chciałabyś się wyleczyć?






W świecie, który przedstawia nam Lauren Oliver krąży choroba zwana „Amor deliria nervosa” - potocznie mówiąc choroba miłości.  To właśnie przed miłością rodzice przestrzegają swoje nastoletnie dzieci i to jej ludzie obawiają się najbardziej. Główna bohaterka powieści - siedemnastoletnia Lena wie, że jest na nią narażona. 
To właśnie miłość zabrała jej matkę, której pomimo wielu prób, nikt nie mógł "pomóc". Obecnie dziewczyna mieszka z ciotką i jej rodziną, a wolny czas spędza z Hanną - swoją najlepszą przyjaciółką. Bohaterka z niecierpliwością wyczekuje zabiegu, któremu jest poddawany  każdy  obywatel, kiedy kończy osiemnaście lat.

Po zabiegu będę bezpieczna i wolna od bólu.

 Zabieg ten nazywany jest zabiegiem delirii, po którym człowiek przestaje kochać. Podczas tego procesu dziewczynie ma też zostać dobrany partner, z którym powinna spędzić resztę życia.
Ale wszystko zmienia się kiedy Lena poznaje Aleksa. Coraz częściej zaczyna się zastanawiać nad ową śmiertelną chorobą, która zabrała jej matkę.

...czasem wydaje mi się, że mieszkają we mnie dwie zupełnie różne osoby i w każdej chwili mogę rozpaść się na pół.

Zastanawialiście się kiedyś o ile prościej byłoby nie kochać? O ile wygodniej by się żyło bez porywów namiętności, chwil nienawiści czy momentów rozpaczy? Jak każdą kobietę tak i mnie spotkało kilka miłośnych rozczarowań . Zawsze wtedy miałam wrażenie, że mój świat rozpadł się na kawałki. Autorka Delirium przedstawia nam bardzo brutalne lekarstwo. W czasach, w których żyje Lena nie ma smutku, zazdrości, rozpaczy, ale co za tym idzie, nie ma też radości, namiętności czy szczęścia. Na ulicach nie spotka się matki, która przytula płaczące dziecko, nie zobaczy się dwojga zakochanych pogrążonych w miłosnym uścisku czy dwóch roześmianych do łez nastolatek. Kto chciałby żyć w świecie, gdzie okazywanie uczuć grozi więzieniem?

Ludzie z natury są nieobliczalni, nieodpowiedzialni i nieszczęśliwi. Dopiero gdy poskromi się ich zwierzęce instynkty, mogą stać się odpowiedzialnymi, godnymi zaufania i zadowolonymi istotami

Książek z wątkiem miłosnym jest bardzo dużo i trudno o coś wyjątkowego, a właśnie taką historię przedstawia pisarka. Książka pozwala spojrzeć na miłość z innej perspektywy. Pokazuje, jak ważne są w naszym życiu emocje oraz, że to one czynią nas tym kim jesteśmy. Mimo że to nie moje pierwsze zetknięcie z twórczością tej autorki mogę śmiało powiedzieć, że dopiero powieść Delirium naprawdę mnie urzekła. Pomimo kilku niedociągnięć, uważam, że jest to jedna z lepszych książek, na które trafiłam.


Nie możesz być naprawdę szczęśliwy, jeżeli czasem nie bywasz nieszczęśliwy.

Absolwentka





Gdy ma się to, czego się pragnie, nic więcej tak naprawdę się nie liczy.


Osobiście nie wyobraząm sobie lepszego sposobu na wypoczęcie po dziesięciu miesiącach nauki niż plaża, zimny Tymbark i książka w ręku. Właśnie tak postanowiłam zacząć tegoroczne wakacje i na długo planowany wyjazd na Mazury zabrałam całą walizkę książek. Pierwszą publikacją, po którą sięgnęłam była Absolwentka. Dzieło Emily Cassel poleciła mi sprzedawczyni jednej z moich ulubionych księgarń. Więcej zachęty nie potrzebowałam i ową księgarnie opuściłam, jako dumna posiadaczka Absolwentki.

W książce poznajemy świeżo upieczoną absolwentkę pewnej uczelni - Ryden Malby. Rayden zawsze miała idealny plan na życie i w końcu może go zrealizować. Tyle, że nic nie idzie zgodnie z jej planem, który obmyśliła sobie jeszcze w podstawówce.

W ciągu kilku dni głównej bohaterce psuje się samochód, nie udaje jej się wynająć wymarzonego apartamentu, a pracę marzeń zabiera sprzed nosa dziewczyna, z którą od zawsze rywalizuje. Załamana postanawia wrócić do domu, gdzie za sprawą swojej zwariowanej rodziny, dziewczynę spotyka wiele zabawnych sytuacji.


Absolwentka to książka napisana z myślą o zapewnieniu czytelnikowi chwili relaksu - idealna na wakacje czy urlop. Mimo że dzieło Emily Cassel nie powala ani fabułą, ani wybitnym stylem literackim, a sama akcja jest bardzo schematyczna i zakończona, oczywiście happy endem. Książkę czyta się bardzo szybko, a autorce nie można odmówić poczucia humoru. Kilka razy wybuchałam śmiechem czytając o losach Ryden, jej przyjaciół oraz rodziny. Co więcej, za fasadą banału autorka przekazuje nam jedną z wielu życiowych prawd. Mianowicie w życiu mało kiedy układa się tak. jak byśmy tego chcieli. Pokazuje nam także, jak ważna jest rodzina i przyjaciele.

Na podstawie książki powstał również film o tym samym tytule, którego zwiastun możecie obejrzeć poniżej:

środa, 26 marca 2014

Papierowa dziewczyna






Ostatnio w moje ręce trafiła książka francuskiego nauczyciela, Guillame Musso Papierowa dziewczyna. Już kilka razy zetknęłam się z pozytywnymi opiniami na temat tego autora, dlatego też uznałam, że pozycja ta będzie doskonałą okazją, aby osobiście zapoznać się z jego twórczością.

Powieść opowiada o losach młodego pisarza, Toma Boyda, który odniósł niesamowity sukces swoją "Trylogią Anielską". Niestety, zaraz po wydaniu drugiej części Tom zostaje porzucony przez ukochaną kobietę. Młody pisarz coraz bardziej pogrąża się w depresji i nie jest w stanie napisać choćby jednej linijki tekstu. Mimo troski jaką mężczyźnie okazują przyjaciele, w jego głowie coraz częściej zaczynają pojawiać się myśli o samobójstwie. Cała sytuacja zmienia się, kiedy w salonie pisarza znikąd "materializuje się" roznegliżowana kobieta, która upiera się, że jest postacią z ostatniej powieści Toma - Billie Donelly, i że wysunęła się z książki. Bohater na początku uznaje, że dziewczyna jest po prostu szalona, jednak późniejsze wydarzenia, zdają się potwierdzać wersję kobiety. Tom musi jak najszybciej wrócić do pisania, jeśli tego nie zrobi Billie umrze... A to dopiero początek dziwnych zdarzeń, które zaistnieją w życiu czołowej postaci.

Mimo, że Pan Musso wykazał się bujną wyobraźnią i stworzył nadzwyczaj oryginalną fabułę, cała akcja zaczyna się z lekkim opóźnieniem. Wstęp może trochę nudzić, ale zdecydowanie warto przetrwać. Cała fabuła rozwija się w sposób spójny i wyrazisty - czytelnik nie powinien mieć problemów z odnalezieniem się w akcji. Utwór napisany jest lekkim językiem, co nie znaczy, że mamy do czynienia z truizmem. Postacie, które wykreował autor są wyraziste, świetnie poradził on sobie z oddaniem ich charakterów, smutku Toma oraz żywej i przebojowej Billie. Mnie osobiście bardzo spodobał się charakter książki oraz zmiana jaka zaszła w głównym bohaterze pod wpływem tytułowej, papierowej dziewczyny. Autor pokazuje nam, że nawet w szarej rzeczywistości może nas spotkać coś magicznego.

Dziwna z Ciebie dziewczyna Billie (...) Wyciągnęłaś mnie z psychicznego dołka, stopniowo odsunęłaś smutek, który mnie niszczył. Śmiechem i uporem przebiłaś ciszę, w której się zamurowałem...

Papierowa dziewczyna to pozycja dla osób, które od powieści romantycznej, wymagają czegoś więcej niż typowej fabuły, gdzie już od pierwszych stron nie trudno domyślić się zakończenia. Zdecydowanie utwór ten nie jest tylko romansem, wręcz przeciwnie! Pokazuje nam wartość przyjaźni, ale też wartość ludzkiego życia. Akcja pełna nie oczekiwanych zwrotów i niespodzianek, mi osobiście przesłoniła wszystko do tego stopnia, że książkę czytałam do 4 w nocy, koniecznie chcąc poznać jej zakończenie. 

piątek, 21 marca 2014

Papla






W dzisiejszym poście chciałabym przedstawić wam książkę, napisaną przez Meg Cabot - Papla, jest to jedna z tak zwanych książek "do herbaty". 

Już od pierwszych stron autorka zapoznaje nas z Lizzie i jej zakręconym życiem. Bohaterka to zwykła kobieta z typowymi problemami, takimi jak drobna nadwaga, czy brak pomysłu na pracę licencjacką. Dziewczyna zakochała się od pierwszego wejrzenia w chłopaku, który wcale (jak się oczywiście okazuje po czasie) nie zasługiwał na jej uwagę, a co dopiero uczucie. Pomocną dłoń okazują jej przyjaciele, proponując przyjazd do francuskiej winnicy ich znajomego. W ten sposób Lizzie trafia do pociągu, który wiezie ją do Francji, tam poznaje uroczego Lucka. Pod wpływem emocji  zaczyna opowiadać mu swoją, miejscami wstydliwą historię, nieświadoma, że to właśnie Luck jest owym znajomym jej przyjaciół.

Książka jest jedną z tych historii, które zawsze kończą się szczęśliwie. Jest pisana prostym i łatwo zrozumiałym językiem, czyta się ją bardzo szybko i swobodnie, dlatego zdecydowanie polecić ją mogę osobom, które mają ochotę na coś "lekkiego", mi osobiście zawsze podczas lektury poprawia się humor. Co do samej autorki mogę powiedzieć, że do książek pani Meg Cabot mam ogromny sentyment, gdyż to właśnie z nimi zaczęła się moja literacka przygoda. Bardzo podoba mi się to, jak operuje językiem oraz swobody ton jej utworów. Świetnie potrafi wykreować swoich bohaterów, sposób w jaki opisuje rzeczywistość jest na prawdę urzekający, dlatego chętnie wracam do jej książek.

Papla jest pierwszą z trzech książek opisujących przygody Lizzie.

czwartek, 20 marca 2014

Mechanizm Serca






Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam wspaniałą opowieść Mathiasa Malziea - autora, który jest liderem i współzałożycielem francuskiej grupy Dionysos. Mechanizm serca jest książką, którą przeczytałam już kilka miesięcy temu i nadal jestem nią zachwycona.
Pomimo, że jest to baśń, zdecydowanie nie może być adresowana do młodszych odbiorców, ze względu na jej zawiły język i niesamowity charakter przepełniony dramatyzmem oraz smutkiem. Kojarzyć się może z klimatem jaki utrzymywany jest w filmach Tima Burtona.  

Po pierwsze, nie dotykaj wskazówek. Po drugie, opanuj złość. Po trzecie, nigdy, przenigdy nie zakochaj się. Wtedy bowiem duża wskazówka na zawsze przebije ci skórę, twoje kości rozsypią się, a mechanizm serca znów pęknie.

Główny bohater - Jack przychodzi na świat w najzimniejszy dzień świata w Edynburg. W drodze jaką musi przebyć jego matka, aby dostać się do kobiety mającej odebrać poród, i zająć się niechcianym dzieckiem serce chłopca zamarza. Żeby uratować mu życie jego opiekunka wszczepia niemowlęciu bardzo kruchy mechanizm z kukułką, którego celem jest utrzymywanie rytmu zmarzniętego serduszka.

To najzimniejszy dzień świata. I to właśnie dziś zamierzam się urodzić.

Pod opieką ekscentrycznej Madelaine, która odbiera porody prostytutek, a niechcianym dzieciom znajduje nowe domy, oraz jej specyficznych gości chłopiec powoli dorastał . Pewnego dnia, gdy kobieta, po raz pierwszy, zabiera Jacka do miasta, staje się najgorsze..  Jack zakochuje się w przeuroczej, małej tancerce, co naraża mechanizm jego serca. Gdy okoliczności zmuszają bohatera do opuszczenia domu Madeline, chłopiec wyrusza w pełną przygód podróż, gdyż chce odnaleźć swoją ukochaną, Miss Acacii .

Chciałem zabrać ją w podróż na Księżyc, wszystko bym dla niej zrobił, a tak naprawdę powinienem był stanąć z nią mocno na Ziemi

Ja osobiście zakochałam się w nasyconym magią świecie, do którego zaprasza nas autor, w oddaniu chwili i przede wszystkim klimacie całego utworu. Pisarz doskonale operuje słowem, a ponadto w sposób prawie niezauważalny zaciera granice między rzeczywistością, a fantazją, dlatego też jestem pod wielkim wrażeniem jego twórczości. Zakończenie książki było dość nietypowe, całkowicie mnie zaskoczyło przez co sam utwór spodobał mi się jeszcze bardziej. Powieść ma w sobie pewne dziwne, łatwo dostrzegalne piękno, tak więc  zdecydowanie polecam ją wszystkim, którzy pragną oderwać się od szarej codzienności.


Załączam też piosenkę z filmu, który powstał na podstawie książki, warto dodać, że śpiewana jest przez Autora baśni.


.

środa, 19 marca 2014

Ostatnia Spowiedź






Jakiś czas temu natrafiłam na książkę "Ostatnia spowiedź" autorstwa Niny Reichter. Po przeczytaniu opisu i przyjrzeniu się okładce doszłam do wniosku, że książka będzie idealna do przeczytania w wolnej chwili. Pierwszą rzeczą, na którą zwróciłam uwagę było podobieństwo głównego bohatera oraz jego brata do znanych bliźniaków z Tokio Hotel, zespołu za którym kilka lat temu szalałam. "No ciekawie..." - pomyślałam i dałam się porwać lekturze. 

Mówią, że w życiu tylko raz można przeżyć miłość. Tylko raz coś zrywa cię do biegu, każe gnać przed siebie, choćbyś nie widział wtedy początku ani końca, coś sprawia, że nigdy nie zapomnisz chwil i miejsc, w których ostatni raz czułaś to, co odeszło... Dla mnie ten "raz" już minął. Od tamtej pory codziennie staram się odnaleźć w tym, co zostało.


Główną bohaterką jest Ally, dziewczyna śliczna, zagubiona, pełna wątpliwości. Pierwsze skrzypce gra również Bradin - wokalista, który robi furorę wśród kobiet, mimo że żadną z nich nie jest zainteresowany. Bradin kocha to, co robi, ale też tęskni za starymi czasami, gdy był jeszcze zwykłym nastolatkiem wolnym od tłumu fanów śledzących go na każdym kroku. 
Para spotyka się na prawie pustym lotnisku gdzie już od pierwszych chwil możemy zauważyć więź, która pomiędzy nimi się rodzi. Dziewczyna nie zdaje sobie sprawy z kim tak na prawdę rozmawia, nie widzi przed sobą "bożyszcza nastolatek", ale dziwnego chłopaka o zaskakującej i dziewczęcej urodzie, co też Bradinowi bardzo odpowiada, już dawno nikt obcy nie traktował go tak.. zwyczajnie.

Poza tym rodzinny dom Brade'a był jedynym miejscem, gdzie mógł bez przeszkód prać własne skarpety i nikt nie mówił mu, że z przyjemnością zrobi to za niego.

Ally chciała, by pozostali przyjaciółmi jednocześnie nie potrafiąc oprzeć się uczuciom, które nią zawładnęły. Walczyła pomiędzy namiętnością a zdrowym rozsądkiem, który nakazywał jej postępować zgodnie z wolą rodziców, tkwiąc w chorym związku z mężczyzną, którego wybrała jej matka. Czy Ally da szansę sobie i Bradeowi? O tym sami będziecie musieli się przekonać.

 Dzisiaj stajemy na rozstaju dróg, które prowadzą w dwie zupełnie różne strony. Miały nigdy się nie zbiec, ale stało się inaczej i... chyba zawsze będę za to wdzięczna


 Autorka na samym początku uwiodła mnie zabawnymi dialogami, ale też umiejętnością idealnego oddania chwili. Z całej książki zdecydowanie najbardziej zachwycił mnie początek, czas kiedy pomiędzy postaciami dopiero budziło się uczucie. W powieści bardzo spodobało mi się również to, że pozostałe postacie nie są tylko bezbarwnym tłem, ale każda z nich odgrywa jakąś rolę, o czym można będzie się prędzej czy później przekonać. Niestety, zdecydowanie na plus tej lektury nie działa miłosny trójkąt, w który autorka uwikłała Ally, Bradina i jego brata Toma, który na początku był wrogo do niej nastawiony. 

Czasami w życiu zdarzają się rzeczy, których zupełnie się nie spodziewamy. Zdarzą się, a potem już nic nie jest takie samo. I nie będzie. Na pewno wam też kiedyś coś takiego się zdarzyło. Mnie - ostatnio. Zupełnie przypadkowo na mojej drodze stanął ktoś, kto oświetlił mój dzień niezwykłą iskierką radości. 

Mimo, że książka nie jest typowym "romansidłem", to czasami wydawała mi się dość banalna. Losy bohaterów są poplątane i miejscami miałam wrażenie, że niektóre sytuacje pisarka przeciągała na siłę, co można tłumaczyć tym, że na początku cała historia była opowiadaniem zamieszczanym na blogu, a każdy kto choć raz czytał takie opowiadanie, wie jak to wygląda. Pomimo wszystko historia Ally i Bradina mnie urzekła i pewnie nie raz do niej wrócę, już niedługo mam w planie sięgnąć po kolejną część.